Perito Moreno z innej perspektywy – kajaki u stóp lodowca

Dzień wcześniej chodziliśmy po Perito Moreno w rakach. Tym razem postanowiliśmy wrócić do Parku Narodowego Los Glaciares i spojrzeć na lodowiec zupełnie inaczej — z poziomu wody.

Po Big Ice mogłoby się wydawać, że Perito Moreno pokazał nam już wszystko. Nic bardziej mylnego.

Poprzedniego dnia, przed trekkingiem, mieliśmy tylko chwilę na spacer po kładkach. Tym razem chcieliśmy zostać tutaj dłużej i bez pośpiechu popatrzeć, posłuchać i po prostu nacieszyć się tym miejscem bardziej.

Najpierw jednak czekało na nas coś zupełnie nowego … kajaki!

Kajaki u stóp Perito Moreno

Na wodę nie można było ot, tak wpłynąć samemu z wypożyczonym kajakiem. Cała wyprawa odbyła się z przewodnikiem, a nasza grupa okazała się naprawdę kameralna. Łącznie było nas sześć osób i trzy dwuosobowe kajaki. 

Zanim jednak znaleźliśmy się na wodzie, trzeba było odpowiednio się przygotować. 

Dostaliśmy specjalne kombinezony, kamizelki i cały potrzebny sprzęt. Woda przy lodowcu zdecydowanie nie należy do tych, w których człowiek chciałby przypadkiem wylądować, więc dobre zabezpieczenie było tutaj czymś oczywistym.

Ja na wszelki wypadek zostawiłam aparat na lądzie i zabrałam ze sobą tylko telefon. Wizja dalszej podróży po Argentynie bez aparatu była zdecydowanie wystarczającym argumentem, żeby tym razem nie ryzykować. 🙂

Po krótkim przygotowaniu ruszyliśmy w stronę brzegu, a chwilę później siedzieliśmy już w kajakach. 

Lodowiec z poziomu wody

Z kajaka wszystko wyglądało inaczej. Jeszcze dzień wcześniej patrzyliśmy na lodowiec z kładek i chodziliśmy po jego powierzchni. Teraz siedzieliśmy niemal na poziomie tafli wody, a przed nami ciągnęła się ogromna, poszarpana ściana lodu. Oczywiście do lodowca nie podpływa się bezpośrednio pod same czoło. Zachowanie bezpiecznej odległości jest tutaj konieczne i bardzo szybko mogliśmy się przekonać dlaczego.

Mimo że samo kajakowanie nie było żadną ekstremalną wyprawą, woda nie zawsze pozostawała zupełnie spokojna. Zwłaszcza wtedy, kiedy Perito Moreno przypomniał, że jest cały czas w ruchu.

Kiedy lodowiec zaczyna żyć

Najpierw słychać huk. Dopiero po chwili zaczyna się szukać wzrokiem miejsca, z którego właściwie dochodzi. I nagle większy lub mniejszy fragment lodowatej ściany odrywa się i z hukiem wpada do wody.

To właśnie cielenie się lodowca — naturalny proces, podczas którego od jego czoła odrywają się fragmenty lodu i trafiają do jeziora. 

Z kładek cielenie się lodowca wygląda spektakularnie. Z kajaka robi jeszcze większe rażenie. Nie dlatego, że znajdujemy się tuż przy lodowcu — bo nie jesteśmy, ale dlatego, że po chwili zaczynamy odczuwać na wodzie efekt tego, co przed momentem się wydarzyło na naszych oczach.

Tafla wody zaczyna się poruszać. Kajak delikatnie, a czasem całkiem wyraźnie, zaczyna się kołysać. To jest ta chwila, kiedy człowiek jeszcze bardziej docenia fakt, że ma na sobie cały ten czerwony kombinezon. 🙂

Tego dnia mieliśmy naprawdę sporo szczęścia. Cielenie udało nam się zobaczyć zarówno podczas kajakowania, jak i później z kładek.

Trzy i pół godziny na wodzie

Na kajakach spędziliśmy około trzech i pół godziny. To wystarczająco długo, żeby nacieszyć się miejscem bez pośpiechu, a jednocześnie cały czas coś się działo. Raz płynęliśmy w stronę lodowej ściany, innym razem mijaliśmy większe kawałki lodu unoszące się na wodzie. 

Jeszcze raz na kładki

Po kajakach nie mieliśmy ochoty od razu wracać do El Calafate. Wręcz przeciwnie. Światło było już trochę inne, mieliśmy jeszcze czas, a skoro znaleźliśmy się ponownie przy Perito Moreno, chcieliśmy wykorzystać ten dzień do końca. Wróciliśmy więc na kładki. Tym razem nie po to, żeby szybko zrobić kilka zdjęć i ruszać dalej. Chcieliśmy się po prostu pobyć tam dłużej. Zatrzymać się. Popatrzeć. Poczekać. Bo przy Perito Moreno warto mieć czas.

Lodowiec, który cały czas się zmienia

Można stać dokładnie w tym samym miejscu i patrzeć dokładnie w tę samą stronę, a mimo to nie mieć pewności, że za pięć, dziesięć czy dwadzieścia minut zobaczy się dokładnie ten sam obraz.

Wystarczy, że od czoła lodowca oderwie się fragment lodu, i wszystko się zmienia. Pojawia się nowa szczelina. Znika fragment ściany i linia lodowca wygląda trochę inaczej.

To, co fotografujemy teraz, za chwilę może już po prostu nie istnieć. I właśnie to było takie fascynujące. Patrzyliśmy na krajobraz, który zmieniał się właściwie na naszych oczach.

Perito Moreno w liczbach

Perito Moreno jest ogromny, ale dopiero liczby pozwalają naprawdę zrozumieć jego rozmiar.

Lodowiec ma około 30 kilometrów długości, a szerokość jego czoła nad południową odnogą Lago Argentino wynosi około 4-5 kilometrów.

Jego powierzchnia to około 254 km² – czyli jest nawet większy niż całe miasto Buenos Aires, którego powierzchnia wynosi około 203 km².

Ściana lodu wystająca ponad powierzchnię jeziora osiąga około 67,5 metra wysokości. To mniej więcej tyle, co Obelisk w Buenos Aires.

NASZA PODRÓŻ PO ARGENTYNIE

Ten wpis jest częścią naszej podróży po Argentynie, którą odbyliśmy w 2023 roku. Jeśli masz ochotę zobaczyć więcej, poniżej znajdziesz pozostałe wpisy z tej wyprawy.

Dziękuję, że tu jesteś. Do zobaczenia w kolejnym wpisie!

                                                                                      Agnieszka

Laat een reactie achter

Je e-mailadres wordt niet gepubliceerd. Vereiste velden zijn gemarkeerd met *