22 października opuściliśmy hotel w Salta tuż przed ósmą rano. Tym razem już z walizkami w bagażniku, gdyż wiedzieliśmy, że tego dnia nie wrócimy do miasta. Początkowo trasa prowadziła nas przez zielone okolice La Caldera, El Carmen, Volcan i Tumbaya, aż w końcu dotarliśmy do niewielkiej, ale niezwykle urokliwej miejscowości Purmamarca.
Purmamarca
Purmamarca to prawdziwa perełka regionu Jujuy – miasteczko wciśnięte pomiędzy góry mieniące się wszystkimi odcieniami czerwieni, brązu i zieleni. To właśnie tu znajduje się Cerro de los Siete Colores – Wzgórze siedmiu kolorów, którego barwy zamieniają się w zależności od światła dnia.
Nazwa Purmamarca w języku ajmara oznacza “miasto pustyni”, a słynne Wzgórze Siedmiu Kolorów ma ponad 75 milionów lat – każdy kolor to inny materiał (np. czerwony to żelazo, zielony to miedź)
Spacer po uliczkach miasteczka pełnych lokalnych straganów z rękodziełem był przyjemną przerwą w drodze i świetną okazją, by poczuć spokojne tempo tego miejsca.
Salinas Grandes
Z Purmamarca ruszyliśmy dalej w stronę Salinas Grandes – jednego z najbardziej niezwykłych miejsc w całej Argentynie. To ogromne solnisko położone na wysokości ponad 3400 metrów n.p.m., rozciąga się pomiędzy prowincjami Jujuy i Salta.
Biała, lśniąca tafla soli, ciągnąca się po horyzont zrobiła na nas ogromne wrażenie. Na teren solniska mogliśmy wjechać własnym autem, co samo w sobie było niesamowitym przeżyciem. Cisza, światło i przestrzeń tworzyły krajobraz, którego się nie zapomina.
Salinas Grandes to trzecie co do wielkości solnisko Ameryce Południowej, rozciągające się na ponad 200 km kwadratowych. W 2023 roku region został wpisany na listę rezerwatów biosfery UNESCO, by chronić przyrodę i kulturę lokalnej ludności Kolla.
Salinas Grandes na wesoło!
W drodze powrotnej w kierunku Humahuaca zatrzymaliśmy się jeszcze przy punkcie widokowym Abra de Potrerillos (Hujhuj Altura), położonym na wysokości 4170 metrów nad poziomem morza. Widok z tego miejsca był absolutnie spektakularny – surowe góry, wijąca się droga i ogrom przestrzeni przypominały nam, jak wyjątkowy jest ten zakątek świata.
To był dzień pełen kontrastów, od zieleni i gęstych lasów po surowe, zakurzone krajobrazy. Z jednej strony Purmamarca – małe, górskie miasteczko z wąskimi uliczkami i bliskością skał, a z drugiej Salinas Grandes – ogromna przestrzeń, cisza i biel po horyzont.
Wieczorem, gdy dotarliśmy do Humahuaca, zjedliśmy kolację w małej restauracji z muzyką na żywo, empanadą i winem. Dzień zakończył się tak, jak powinien!
Dziękuję za odwiedziny i zapraszam na kolejny wpis!
Agnieszka
TEN WPIS JEST CZĘŚCIĄ SERII POSTÓW NASZEJ PODRÓŻY PO ARGENTYNIE KTÓRĄ ODBYLIŚMY W 2023 ROKU
We use cookies to ensure that we give you the best experience on our website. If you continue to use this site we will assume that you are happy with it.