Pingwiny na Isla Martillo – Estancia Harberton i Kanał Beagle

8 listopada był naszym ostatnim pełnym dniem w Ushuaia i zostawiliśmy na niego jedną z wycieczek, na które czekałam najbardziej.

Tego dnia mieliśmy zobaczyć pingwiny na Isla Martillo, odwiedzić Estancia Harberton, a później jeszcze raz spojrzeć na Ziemię Ognistą od strony wody — podczas rejsu po Kanale Beagle.

Estancia Harberton i Museo Acatushun

Z Ushuaia ruszyliśmy busem w stronę Estancia Harberton, położonej około 85-90 kilometrów od miasta. To jedna z najbardziej znanych historycznych estancji na Ziemi Ognistej. Stąd organizowane są również wyprawy na pobliską Isla Martillo, gdzie żyją kolonie pingwinów.

Na miejscu odwiedziliśmy Museo Acatushun de Aves y Mamiferos Marinos Australes — niewielkie muzeum poświęcone ptakom i ssakom morskim południowej części Ziemi Ognistej. Można tam zobaczyć imponującą kolekcję szkieletów i kości zwierzą znalezionych na okolicznych wybrzeżach. Zebrane szczątki są odpowiednio przygotowywane i wykorzystywane do badań naukowych oraz celów edukacyjnych.

Na terenie Estancia Harberton działa również zaplecze badawcze, tzw. Casa de Huesos, czyli: ”dom kości ”, gdzie naukowcy zajmują się znalezionymi szczątkami zwierząt.

Po krótkim zwiedzaniu przyszedł wreszcie czas na spotkanie z pingwinami na Isla Martillo.

Isla Martillo — wśród pingwinów

Z okolic Estancia Harberton wsiedliśmy do niewielkiej łodzi i ruszyliśmy w stronę Isla Martillo, nazywanej również Yecapasela.

Sama przeprawa  łodzią nie trwa długo, a spacer po wyspie odbywa się z przewodnikiem, po wyznaczonej trasie. To w końcu królestwo pingwinów i właśnie one mają tutaj pierwszeństwo. My jesteśmy tylko gośćmi w ich świecie, nie odwrotnie.

Isla Martillo jest miejscem lęgowym przede wszystkim pingwinów magellańskich oraz znacznie mniej licznych pingwinów białobrewnych/ papua.  Według informacji podawanych przez Estancia Harberton na wyspie przebywa ponad 10 tysięcy pingwinów magellańskich i około stu pingwinów papua. Od czasu do czasu pojawiają się tutaj również pingwiny królewskie. 

Co ciekawe, te trzy gatunki dość łatwo od siebie odróżnić. Pingwin magellański ma charakterystyczne czarno — białe pasy wokół głowy i piersi. Pingwin papua wyróżnia się pomarańczowym dziobek i szeroką białą plamą nad oczami, natomiast pingwin królewski jest zdecydowanie większy od pozostałych i ma piękne żółto -pomarańczowe zabarwienie po bokach głowy i szyi.

Nam udało się zobaczyć wszystkie trzy gatunki! Było to naprawdę miłe zaskoczenie, szczególnieszczególnie że pingwin królewski jest tutaj raczej rzadkim gościem. 

Pingwiny magellańskie zakładają gniazda między innymi w norach wykopanych w ziemi. W listopadzie trwa ich okres lęgowy, dlatego wiele ptaków zastaliśmy właśnie przy ich gniazdach.

Na wyspie spędziliśmy mniej więcej godzinę, która zdecydowanie minęła za szybko. To jedno z tych miejsc, w których chciałoby się zostać zdecydowanie trochę dłużej.

Rejs po Kanale Beagle

Po powrocie do miasta mieliśmy jeszcze chwile przerwy, ale dzień wcale się nie kończył. Po południu ponownie pojawiliśmy się w porcie, gdzie tym razem wsiedliśmy na większy statek i ruszyliśmy w rejs po Kanale Beagle.

Kanał Beagle oddziela Isla Grande de Tierra del Fuego od mniejszych wysp położnych dalej na południe. To jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc Ziemi Ognistej, a rejs pozwala zobaczyć ten region z zupełnie innej perspektywy. Ushuaia pooli zostaje za plecami, a przed nami pojawiają się kolejne skaliste wysepki. 

Jednymi z pierwszych miejsc, które mijaliśmy, były wyspy zamieszkiwane przez kolonie ptaków morskich. Szczególnie licznie występują tutaj kormorany, zajmujące całe fragmenty skalistych brzegów.

Chwilę później dotarliśmy do kolejnej wyspy, tym razem pełnej lwów morskich. Z pokładu można było obserwować je z naprawdę bliska. Jedne leżały niemal jedno na drugim, inne odpoczywały nieco wyżej na skałach, a co jakiś czas któryś z nich znikał w wodzie.

W dalszej części rejsu pojawił się jeden z najbardziej rozpoznawalnych syboli Ushuaia — Faro Les Eclaireurs, niewielka latarnia morska stojaca samotnie na skalistej wysepce pośrodku Kanału Beagle. 

Faro Les Eclaireurs

Czerwono — biała Faro Les Eclairreurs stoi na niewielkiej skalistej wysepce, około 20 kilometrów od Ushuaia. Od ponad stu lat wskazuje drogę statkom przepływającym przez Kanał Beagle i jest jednym z najbardziej rozpoznawanych symboli tego regionu.

Często nazywana jest ” latarnią na końcu świata”, choć tak naprawdę nie jest tą samą latarnią, która zainspirowała Juliusza Verne’a do napisania powieści: “Latarnia na końcu świata”. Ta znajduje się na Isla de los Estados, ponad 200 kilometrów od Ushuaia.

Mimo wszystko trudno wyobrazić sobie bardziej charakterystyczny widok z Kanału Beagle niż tę niewielką czerwono — białą latarnię stojącą pośród wody.

Tak zakończył się nasz ostatni dzień w Ushuaia. Następnego dnia przyszedł czas pożegnać się z Ziemią Ognistą. Nasza przygoda na końcu świata dobiegła końca, ale podróż po Argentynie trwała dalej. 

Naszym kolejnym przystankiem było Puerto Madryn, gdzie czekały na nas zupełnie inne krajobrazy i kolejne spotkania z dziką przyrodą.

NASZA PODRÓŻ PO ARGENTYNIE

Ten wpis jest częścią naszej podróży po Argentynie, którą odbyliśmy w 2023 roku. Jeśli masz ochotę zobaczyć więcej, poniżej znajdziesz pozostałe wpisy z tej wyprawy.

Dziękuję, że tu jesteś. Do zobaczenia w kolejnym wpisie!

                                                                                      Agnieszka

Laat een reactie achter

Je e-mailadres wordt niet gepubliceerd. Vereiste velden zijn gemarkeerd met *