Ushuaia – miasto na końcu świata i baza do odkrywania Ziemi Ognistej

Do Ushuaia dotarliśmy 4 listopada 2023 roku, przylatując z El Calafate. Sam lot był krótki -wystartowaliśmy około 13:00, a niewiele ponad godzinę później byliśmy już na miejscu. Mimo to tego dnia nie zdążyliśmy już wiele zobaczyć. Trochę czasu zajęło nam odebranie samochodu, załatwienie kilku spraw organizacyjnych, zameldowanie w wynajętym domu i zrobienie zakupów na kolejne dni.

Wieczorem postawiliśmy już nigdzie nie jechać. Zrobiliśmy sobie hamburgery, otworzyliśmy wino, zapaliliśmy świeczki i urządziliśmy spokojną kolację w naszym domku.

Następnego ranka zaczęliśmy odkrywać argentyńską część Ziemi Ognistej.

W Ushuaia spędziliśmy cztery pełne dni i właściwie każdy z nich wyglądał zupełnie inaczej. Dlatego też i tym razem postanowiłam podzielić tę część podróży na kilka osobnych wpisów.

W dzisiejszym wpisie pokażę Wam samo Ushuaia — miasto, które przez kilka dni było naszym punktem na końcu świata, miejscem, z którego ruszaliśmy na kolejne wyprawy i do którego wracaliśmy wieczorami.

 W następnych wpisach pojawią się:

  •  Laguna Esmeralda — pierwszy trekking na Ziemi Ognistej oraz Lago Escondido
  •  Parque Nacional Tierra del Fuego — poczta z końca świata, szlak Island Walk i Hito XXIV
  •  Więzienie w Ushuaia i Tren del Fin del Mundo (pociąg końca świata)
  • Estancia Harberton, Pingwiny na Isla Martillo i Kanał Beagle

Ushuaia — miasto na końcu świata

Ushuaia, nazywana miastem na końcu świata, leży na argentyńskiej części Ziemi Ognistej. To jedno z najbardziej wysuniętych na południe miast świata, a dla wielu podróżników również ostatni większy przystanek przed wyprawą na Antarktydę.

Miasto położone jest pomiędzy górami Martial a Kanałem Beagle. Rozciąga się na zboczach, dzięki czemu spacerując jego ulicami, raz patrzymy w stronę kanału, a chwilę później wysoko ponad dachami pojawiają się góry. Połączenie gór, wody i klimatycznej zabudowy nadaje temu miejscu wyjątkowy charakter.

Samo centrum nie jest duże i bez problemu można poznać je pieszo. Nie jest to też miasto pełne monumentalnych zabytków. Jego klimat tworzy raczej połączenie kolorowych domów, drewnianej zabudowy, niewielkich sklepów i restauracji oraz stromych ulic, z których co chwile otwierają się widoki na Kanał Beagle.

Kolorowe domy Ushuaia od razu przyciągają uwagę. Wiele starszych budynków powstawało z drewna i było obijanych blachą, która dobrze sprawdzała się w surowym, wilgotnym i wietrznym klimacie Ziemi Ognistej. Do dziś można zobaczyć tutaj sporo takiej charakterystycznej zabudowy, często pomalowanej na intensywne kolory.

Obok starych drewnianych domów stoją oczywiście znacznie nowsze budynki, ale te pierwsze są zdecydowanie bardziej fotogeniczne. 

Główna ulica miasta, Avenida San Martin, jest pełna sklepów, restauracji, kawiarni i niewielkich punktów z pamiątkami.

Spacerując po centrum Ushuaia, trafiliśmy też na jeden z najbardziej charakterystycznych murali miasta. Przy Avenida San Martin znajduje się turkusowa ściana z maszerującymi pingwinami i drogowskazem pokazującym odległości do różnych miejsc na świecie. 

Jednym z najbardziej charakterystycznych budynków, na jakie trafiliśmy podczas spaceru, była galeria Tematica Historia Fueguina, której już sama fasada wygląda trochę jak scenografia filmowa.

Z okien, balkonów i ścian wyglądają postacie przedstawiające różne fragmenty historii Ziemi Ognistej — jej dawnych mieszkańców, osadników czy więźniów. Trudno tego budynku nie zauważyć. Nawet jeśli nie planuje się wejścia do środka, sama fasada jest jednym z tych nietypowych detali miasta, przy których człowiek automatycznie zwalnia.

Port i Kanał Beagle

Port jest właściwie nieodłączną częścią Ushuaia. Jachty, niewielkie łodzie wycieczkowe, kutry i większe statki sprawiają, że w tej części miasta cały czas się coś dzieje. 

To właśnie stąd rusza wiele wycieczek po Kanale Beagle, w stronę niewielkich wysp, koloni ptaków, lwów morskich czy charakterystycznej latarni Les Eclaireurs. Port jest również ważnym punktem wypadowym dla statków płynących w stronę Antarktydy.

Fin del Mundo

„Fin del Mundo” – »koniec świata« – to hasło, które w Ushuaia pojawia się właściwie wszędzie. Na tablicach, muralach, pamiątkach, witrynach sklepów i oczywiście przy nabrzeżu. I choć brzmi trochę jak chwyt turystyczny, będąc tutaj naprawdę trudno nie poczuć, że dotarło się bardzo daleko.

Ten charakterystyczny znak stał się jednym z symboli miasta i oczywiście nie mogliśmy przejść obok niego bez zdjęcia. Fascynujące, że po kilku tygodniach podróży przez Argentynę dotarliśmy do miejsca, z którego na Antarktydę było już zdecydowanie bliżej niż do Buenos Aires.

Pamiątki z końca świata

Sklepów z pamiątkami w centrum Ushuaia oczywiście nie brakuje. Pingwiny pojawiają się tu chyba w każdej możliwej postaci — drewniane, ceramiczne, pluszowe, a także wykonane z kamienia. My również nie wróciliśmy z Ushuaia z pustymi rękami. Naszą pamiątką zostały dwa kamienne pingwinki — większy i mniejszy. Skoro nasza mała podróżnicza rodzinka składa się z dwóch osób, wybór był właściwie oczywisty: jeden miał reprezentować Chrisa, a drugi mnie. 

Pingwinki wykonane są z rodochrozytu, charakterystycznego różowego kamienia Argentyny, nazywanego również Rosa del Inca. Rodochrozyt jest uznawany za narodowy kamień Argentyny i szczególnie kojarzony jest z prowincją Catamarca. Jego barwa  może być bardzo różna — od niemal białej i delikatnie różowej po znacznie mocniejsze odcienie różu, często z jaśniejszymi pasmami. Dlatego nasze dwa pingwinki, choć wykonane z tego samego rodzaju kamienia, wyglądają zupełnie inaczej. 

Muszę zaznaczyć, że nie była to jedna z tych drobnych, tanich pamiątek wrzucanych do walizki na ostatnią chwilę. Za oba zapłaciliśmy około 500 euro, więc zakup chwilę przemyśleliśmy. Ostatecznie uznaliśmy, że z takiego miejsca chcemy przywieźć ze sobą coś naprawdę wyjątkowego — coś, co będzie nam przypominało nie tylko o Ushuaia, ale o całej tej podróży.

Centolla - krab królewski z Ziemi Ognistej

Centolla, czyli krab królewski, pojawia się tutaj praktycznie na każdym kroku. To jeden z najbardziej charakterystycznych smaków Ziemi Ognistej, związany z zimnymi wodami otaczającymi ten region.

W wielu restauracjach kraby można zobaczyć jeszcze przed wejściem do środka, w dużych akwariach ustawionych przy witrynach. Trochę niezwykły widok, ale w Ushuaia zupełnie normalny. Oczywiście nie zamierzaliśmy wyjechać z Ushuaia bez spróbowania centolli. I spróbowaliśmy jej nawet więcej niż raz.

Gdzie jedliśmy w Ushuaia?

Podczas kilku dni w mieście odwiedziliśmy parę miejsc, do których chętnie wróciłabym ponownie.

Jedną z nich była Tia Elvira, gdzie po dniu spędzonym w Parque Nacional Tierra del Fuego zamówiliśmy centollę. Restauracja znajduje się blisko portu i zdecydowanie jest jednym z miejsc, które zapamiętaliśmy dzięki krabowi.

Drugie spotkanie z centollą mieliśmy w El Viejo Marino. Tym razem wybraliśmy się tam z Chrisa kolegą, który w tym samym czasie również podróżował po Argentynie. Zupełnie inny wieczór i trochę inna atmosfera, ale centolla znowu musiała się pojawić.

Odwiedziliśmy również El Almacen, który zapamiętaliśmy jako bardzo przyjemne miejsce z pysznym jedzeniem i dobrym lokalnym piwem podawanym w dzbanie pingwina.

La Cabana Casa de Te — argentyńska herbaciarnia

La Cabana Casa de Te znajduje się wyżej ponad centrum Ushuaia, w okolicach Glacier Martial. Już samo miejsce wygląda trochę jak wyjęte z bajki — czerwone drewniane budynki z białymi balustradami stoją pośród zieleni, u podnóża gór.

W środku jest równie przytulnie. Drewniane meble, porcelana, stare zegary i mnóstwo drobnych detali sprawiają, że bardziej niż restaurację przypomina to trochę czyjś górski dom.

La Cabana to przede wszystkim herbaciarnia, więc jest to świetne miejsce, żeby zatrzymać się na kawę, herbatę i coś słodkiego.

Popijając kawę, zaczęłam przyglądać się zdjęciom stojącym w jednej z witryn i nagle zobaczyłam bardzo znajome twarze. Willem – Alexander i Maxima – król i królowa Niderlandów. Mieszkając w Holandii, oczywiście od razu zwróciliśmy na nich uwagę. Maxima pochodzi z Argentyny, dlatego jej zdjęcie w takim miejscu właściwie wcale nie powinno dziwić. Mimo wszystko było bardzo sympatycznie znaleźć tak daleko od domu coś, co od razu skojarzyło nam się Holandią.

NASZA PODRÓŻ PO ARGENTYNIE

Ten wpis jest częścią naszej podróży po Argentynie, którą odbyliśmy w 2023 roku. Jeśli masz ochotę zobaczyć więcej, poniżej znajdziesz pozostałe wpisy z tej wyprawy.

Dziękuję, że tu jesteś. Do zobaczenia w kolejnym wpisie!

                                                                                      Agnieszka

Laat een reactie achter

Je e-mailadres wordt niet gepubliceerd. Vereiste velden zijn gemarkeerd met *