Winnice i trochę za dużo wina. Mendoza, Argentyna

Mendoza to miejsce, do którego przyjeżdża się głównie dla jednego — wina. To właśnie tutaj powstaje większość argentyńskiego Malbeca, który rozsławił ten kraj na cały świat. Warunki do uprawy winorośli w tym obszarze są naprawdę wyjątkowe. Winnice leżą wysoko, często ponad 1000 metrów nad poziomem morza, mają dużo słońca i duże różnice temperatur między dniem a nocą. Dzięki temu winogrona dojrzewają wolniej, ale nabierają więcej smaku i aromatu. Malbec z Mendozy jest przez to bardziej intensywny, pełny i wyraźny. 

Nasz pierwszy pełny dzień w Mendozie zaczęliśmy spokojnie. O godzinie 9:30 pod hotel podjechała po nas taksówka, którą pojechaliśmy w stronę Tunuyan. To właśnie tam znajdują się jedne z najbardziej znanych winnic w tym regionie.

Bodega La Vigilia

Pierwszą winnicą, którą odwiedziliśmy tego dnia, była Bodega La Vigilia. Winnica znajduje się w Los Chacayes, w dolinie Uco, na wysokości około 1200 metrów nad poziomem morza i to właśnie ta wysokość robi tu największą różnicę. Winorośle rosną na kamienistej, dość ubogiej glebie, co sprawia, że plony może są i mniejsze, ale za to smak winogron jest dużo bardziej intensywny.

Po winnicy oprowadzała nas przemiła pani, która tłumaczyła nam każdy etap produkcji. Widać było, że robi to z dużą pasją. Wycieczkę zaczęliśmy od miejsca, gdzie winogrona są sortowane, a potem przeszliśmy do części produkcyjnej z dużymi stalowymi zbiornikami, w których zaczyna się fermentacja. Dalej było jeszcze ciekawiej. Zobaczyliśmy przestrzeń, gdzie wino dojrzewa w różnych warunkach. Oprócz klasycznych beczek były tam też duże gliniane amfory i betonowe kadzie. Byliśmy też w małym laboratorium, gdzie sprawdzane są parametry i pilnowana jest jakość produktu.

Na koniec przeszliśmy do sali z beczkami z francuskiego dębu, gdzie dojrzewają wina premium. Tam klimat był zupełnie inny, pomieszczenie było ciemniejsze i bardziej „winiarskie”. Całość zakończyła się degustacją, która odbyła się w pięknym pokoju z dużym oknem i przepięknym widokiem na plantacje winorośli, co jeszcze bardziej dopełniało całe doświadczenie. To był wspaniały początek dnia i fajne wprowadzenie do świata win w Mendozie.

Bodega La Azul

Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy była Bodega La Azulniewielka rodzinna winnica, gdzie panował zupełnie inny klimat niż w La Vigilia. 

Na miejscu od razu zostaliśmy zaproszeni do stołu. Zamiast klasycznego i spokojnego zwiedzania skupionego na procesie produkcji, tutaj wszystko kręciło się okół jedzenia, wina i wspólnego spędzania czasu. Na początku ta atmosfera nam odpowiadała… piękna pogoda, muzyka na żywo (saksofon), ale… z każdą chwilą na naszym stole pojawiało się coraz więcej kieliszków i w pewnym momencie było ich po prostu za dużo! Wino było dolewane praktycznie bez przerwy. Z degustacji zrobiło się coś w stylu „no to pijemy dalej”.

Trochę śmiesznie, ale przede wszystkim męczące…

Podsumowując miejsce fajne, jedzenie dobre, atmosfera przyjemna, tylko ilość serwowanego wina była już przesadzona. Po powrocie do hotelu nie mieliśmy już żadnych planów, a końcówkę dnia spędziliśmy, odpoczywając przy basenie.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam na kolejny wpis!

Agnieszka

Laat een reactie achter

Je e-mailadres wordt niet gepubliceerd. Vereiste velden zijn gemarkeerd met *