CZERWIEC W OBIEKTYWIE

W pierwszych dniach nowego miesiąca udostępniam fotoreportaż z ostatniego miesiąca. Jeśli interesuje Cię to, co się u mnie/ u nas działo to, serdecznie zapraszam, do przeczytania dalszej części wpisu 🙂

5 czerwca wspólnie z Danielle, która nie raz pojawiła się na moim blogu, wybrałyśmy się do najnowszego centrum handlowego w Leidschendam. W sumie nasz wypad był zupełnie nieplanowany i bardzo spontaniczny. Byłyśmy w okolicy, pogoda nie zapowiadała się jakoś specjalnie ciekawie, więc postanowiliśmy udać się do największego centrum handlowego w Holandii, którego obie jeszcze nie widziałyśmy.

Westfield Mall to centrum handlowe o międzynarodowym uroku. Zakupy pod jednym dachem o powierzchni 116 000 m2, nie mogą więc być nieudane. Przy około 300 sklepach w różnych kategoriach cenowych każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Ponad 1/3 sklepów mieszczących się w tej ogromnej hali to sklepy modowe.  Asortyment sklepów obejmuje tradycyjne holenderskie klasyki takie jak HEMA, C&A oraz wiele zagranicznych marek takie jak H&M, Zara, Mango, Pull and Bear, a nawet Victoria Secreet. 

Centrum handlowe posiada wydzielona strefę z jedzeniem i piciem, która bardzo przypomina Markthal w Roterdamie. Fajnie, że pomyślano o tym, by było gdzieś usiąść i zjeść np. lunch. 

Bardzo Instagramowo 🙂

Jeśli za oknem deszcz, to centrum handlowe Westfild Mall jest idealnym miejscem, gdzie można spędzić miło dzień. Po odwiedzeniu ulubionych sklepów, z przerwą na kawę czy lunch, można urozmaicić sobie czas w kinie Kinopolis, w muzeum mediów społecznościowych Youmuseum na kręgielni bądź grając w mini gofla. 

Więcej informacji znajdziecie na oficjalnej stronie Westfield Mall.

Co ważne parkowanie jest tutaj za darmo 🙂

Takiego nieba i czasu dla siebie nigdy nie za dużo

9 czerwca. Na ten dzień czekałam już od dłuższego czasu. Wiem, że szczepionka na koronę to ciężki temat. My jednak należymy do team, co się szczepi i ma nadzieje, że szybko nadejdą dni z czasów przed pandemią 🙂

10 czerwca miało miejsce częściowe zaćmienie słońca. Między godziną 11:19 a 13:31 zjawisko to można było śledzić niemal wszędzie. Niestety ja musiałam pracować, ale Chris zrobił mi przyjemność i wgapiał się w niebo :). W Holandii zaćmienie nie było zbyt duże, w szczytowym momencie średnio 17 procent słońca było osłaniane przez księżyc. Zdjęcie, które dostałam od Chrisa, też nie wiele przedstawia, ale lubię wspominać tego typu chwile 🙂

12 czerwca odwiedziliśmy Marktweg w Den Haag.

Na początku miesiąca ulica ta zyskała miano “Najpiękniejszej Pomarańczowej ulicy w Holandii”

Mieszkańcy Marktweg spędzili ponad miesiąc, dekorując ulice na Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej i ozdobili praktycznie wszystko. Ciężko było znaleźć coś, co nie było owinięte w pomarańczową folię.

W pewien czerwcowy dzień wylądowaliśmy u znajomych na kempingu. Ciekawi takiego sposobu spędzania wolnego czasu postanowiliśmy porozglądać się namiotami i wszystkim tym, co jest niezbędne do biwakowania. 

Zaraz potem udaliśmy się na spacer do miasta Gouda. Gouda to przede wszystkim miasto serów. To tutaj co między kwietniem a wrześniem odbywa się co czwartkowy Kaasmarkt/ Targ serów. Wiele lat temu byłam na takim targu w Alkmaar, kiedyś zrobię sobie w czwartek wolne i zobaczę jak to wygląda w Gouda 🙂

Na razie wrzucam kilka zdjęć, które zrobiłam podczas naszego bezcelowego spaceru 🙂

Kocham takie nietypowe zdobienia murów budynków i uliczne zakamarki kryjące się w wąskich uliczkach stworzone niczym pod Instagram. 

Lunch zjedliśmy w restauracji Bar Bier. Restauracja ma sporą listę menu piw, dobre jedzenie i świetną lokację (taras z widokiem na rynek).

Tego samego dnia, wieczorem odbył się pierwszy mecz z uczestnictwem drużyny holenderskiej. Holandia zmierzyła się z Ukrainą. Szkoda, że po kilku pozytywnych wynikach Holandia wypadła z gry. Mogła być fajna impreza, a nie będzie.

Raz na kilka tygodni wizyta w sklepie ogrodniczym jest u nas bardzo konieczna. Zarówno kwiatki te w domu, jak i w ogródku są do wymiany… To piękne zielone serducho to kaktusik więc o nie się nie martwię. Reszcie daje kilka miesięcy …

Wystarczyła jedna wizyta sąsiadki i zaś zagoniłam Chrisa do roboty…

Okazało się, że we wbudowanej szafie, która znajduje się w naszym ganku/ przedpokoju jest niewykorzystana przestrzeń.

Usunęliśmy wąską płytę, przymocowaną obok szafek i tak! okazało się, że jest dodatkowe miejsce na jakieś zapasowe produkty spożywcze 🙂 Super! Pojechaliśmy do Ikea i zaczęły się prace. Szafka nie jest jeszcze gotowa, bo czekamy na przesyłkę z dodatkowymi częściami, ale  na dniach powinna być już w użytku. 

Tutaj świętowaliśmy urodziny Chrisa brata. Pogoda spisała się na medal!

Jesteście fanami Casio? Ja tak i o dziwo nie tylko ja 🙂

Z wiekiem dużo się w nas zmienia, ale na szczęście nie wszystko

Najlepiej

Czy szczepionka koronowa powoduje, że ramię jest magnetyczne? W tym przypadku nie.

Uwielbiam jeść pierogi, ale sama nigdy w życiu tego dania nie robiłam. Kiedyś przyjdzie na to pora inaczej bardzo często będę musiała jeździć na obiad do Natalii z bloga Iamfolish. Ależ te pierogi były smaczne! 🙂

W pewien deszczowy dzień, w drodze do restauracji po to, by dalej świętować urodziny Chrisa brata. 

Jeśli kiedyś będziecie w Maassluis, polecam Wam odwiedzić restauracje znajdującą się w Hotel Maassluis. Hotel ma fajną lokację. Zarówno z tarasu, jak i z wewnątrz restauracji można podziwiać przepływające co chwile statki.

26 czerwca mieliśmy z Chrisem wyjątkową randkę :D.

W końcu przyszedł czas na nasz rocznik i wstrzyknięto nam pierwszą szczepionkę. Cała procedura jest w Holandii bardzo dobrze zorganizowana.

Dostajemy list, logujemy się, ustalamy datę, po czym pojawiamy się w danej lokacji. 

Na miejscu musimy wypełnić w miarę spory formularz, w którym znajdują się pytania odnośnie do naszego zdrowia. Następnie udajemy się do jednego z wielu okienek, w którym jakiś Pan bądź jakaś Pani sprawdza nasze dane osobiste. Następnie zostaje nam wstrzyknięta szczepionka i zostajemy poinformowani o tym, jaki wpływ może mieć na nasz szczepienie i co w razie “wu”.

Po szczepieniu udajemy się do kolejnego okienka, gdzie dostajemy zaświadczenie o tym, że otrzymaliśmy szczepienie.

W naszym przypadku szczepienie od razu zostało wpisane w książeczki, które już posiadaliśmy.

Po zabiegu i tych wszystkich formalnościach musieliśmy odczekać jeszcze 15 minut w poczekalni. Za parę tygodni idziemy po drugi zastrzyk. 

Jeśli chodzi o jakiekolwiek powikłania. Mnie w miarę szybko zaczęło boleć ramię, Chrisa dopiero pod koniec dnia. Na drugi dzień było już normalnie. 

W okolicy punktu naszego szczepienia buszowało dosyć sporo króliczków. Nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała ich tropić. Po takiej zabawie moje buty lekko mówiąc, oblepione były króliczymi odchodami. 

Zawsze zadziwia mnie cena warzyw i owoców na rynku w Rotterdamie. Gdybyśmy tam mieszkali, byłby to stały punkt robienia naszych zakupów.

Tylko tam można kupić np. 5 sztuk avocado w cenie 1 euro. Jak to możliwe?

Miał być grill i był, tyle że po części w domu. Ah to holenderskie lato. 

27 czerwca wybraliśmy się w okolice Drenthe po to, by poznać wyjątkową wioskę Orvelte. Więcej o Orvelte ukaże się na blogu mam nadzieje jeszcze w tym miesiącu, heha wybaczcie, ale czasami ciężko połączyć obowiązki dnia z przyjemnością, jaką daje mi tworzenie nowych wpisów.

Do następnego razu! 

1 thought on “CZERWIEC W OBIEKTYWIE”

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *