KWIECIEŃ W OBIEKTYWIE

W pierwszych dniach nowego miesiąca udostępniam fotoreportaż z ostatniego miesiąca. Jeśli interesuje Cię to, co się u mnie/ u nas działo to, serdecznie zapraszam, do przeczytania dalszej części wpisu 🙂

Jeśli przeglądasz wpisy z kategorii „Miesiąc w Obiektywie” z telefonu to proponuję Ci trzymać telefon w pozycji poziomej. Wpisy są wtedy bardziej przejrzyste. 

Czas na podsumowanie kwietnia. Nagrodę za najlepszego psikusa w Prima Aprilis zdobywa w tym roku pogoda, która zafundowała nam śnieg.  Na szczęście nie spadło go na tyle dużo bym nie mogła dotrzeć do Delft na spotkanie z koleżankami z pracy.

W końcu zrobiłam coś, co od dłuższego czasu stało na mojej liście życzeń. Zapisałam się na lekcje języka angielskiego i uwielbiam je. Mieszkając w Polsce nigdy nie miałam możliwości uczyć się języka angielskiego i pomimo że całkiem sporo rozumiem to jednak mowa leży. 

Na co dzień język angielski jest mi nie potrzebny, ale np. na wakacjach chciałabym bez problemu móc porozumiewać się z każdym, kto stanie na mojej drodze. Moja wewnętrzna potrzeba władaniem na przyzwoitym poziomie językiem angielskim w końcu sprawiła, że ruszyłam w poszukiwaniu możliwości nauki dostosowanej do moich potrzeb i mojego stylu życia. 

Bezskuteczne poszukiwania nauczyciela, który poprowadziłby lekcje w zaciszu domowym zaprowadziły mnie na stronę internetową www.superprof.pl, gdzie znalazłam sympatyczną nauczycielkę i ruszyłam w przygodę z prywatnymi lekcjami języka angielskiego drogą online, przez zoom. 

Konwercacja z Chrisem przez zoom 

Nowe wyzwanie

Kwietniowe weekendy upłynęły mi na spotkaniach ze wspaniałymi dziewczynami. Jedną z nich jest Lieke. Z Lieke poznałyśmy się na urodzinach jej brata. Byłam wtedy w trakcie uczenia się zawodu na podologa a Lieke bardzo chętnie przychodziła do mnie i była tzw. królikiem doświadczalnym. Od tamtego czasu nasza znajomość zaczęła się fajnie rozwijać i rozwija się do dziś, pomimo tego, że obecnie mieszkamy na innych kontynentach świata.

Podobnie jak w zeszłym roku, tegoroczną Wielkanoc spędziłam bez Chrisa. Zrobiłam jednak sałatkę, kupiłam tradycyjny chlebuś, odwiedziłam rodziców Chrisa, posiedziałam w ogródku przy winku w towarzystwie Brendy i jakoś to było 🙂

Również tegoroczny Koningsdag (dzień króla) spędziłam w towarzystwie Brendy. Zamiast ciastka Tompouce zjadłyśmy przepyszne lody o tej samej nazwie, poszłyśmy na pizze i jakoś niechcący upiłyśmy się winem 😀

Oprócz podjęcia nauki języka angielskiego moim drugim kwietniowym przedsięwzięciem stała się yoga. W tym celu zaproponowałam koleżanką spotkanie Yoga Wine & Sushi. Jedna z dziewczyn jest od niedawna nauczycielem Yogi, więc nasze, a przynajmniej moje pierwsze zajęcia były pod dobrym okiem. 

Z tego, co pamiętam w Polsce za przewożenie kogoś na bagażniku lub ramie roweru dostaje się mandat. W Holandii nie musimy się o to martwić więc korzystam ile się da i niech pedałują inni 😀

Spotkanie jak najbardziej udane

Zaległości z Koningsdag (Dzień Króla) w formie ciastka Tompouce odrobiłam z Asią. 

Rzecz, która chodziła za mną od listopada. Nowy statyw! Przystosowany specjalnie do podróży. Mały, podręczny, ale cholera trochę ciężki. Mimo wszystko został ze mną 🙂 Kilka lat temu, kiedy szukałam idealnego aparatu fotograficznego, Chris od razu nadmienił, że muszę poszukać sobie coś małego, bo on mi dużych lustrzanek nosił nie będzie. 

… Cóż o statywie nic nie wspominał 😀

We’ll meet again,
Don’t know where,
Don’t know when… 

Vera Lynn

5 kwietnia w Holandii odbywały się festiwale organizowane z okazji Bevrijdingsdag. Bevrijdingsdag to Dzień Wyzwolenia Holandii spod okupacji niemieckiej i japońskiej.

Okrutna wojna na Ukrainie wyraźnie pokazuje, że wolność nie jest czymś oczywistym i z dnia na dzień można ją stracić. Żyć w kraju wolnym od wojen, cierpienia i ubóstwa to niezastąpione szczęście.

Oczami innych

Nie tylko kocham sama robić zdjęcia, ale również uwielbiam je dostawać od innych. Dlatego pomyślałam sobie, że wpisy w kategorii “Miesiąc w obiektywie” rozwinę o zdjęcia, które od czasu do czasu przesyłają mi moi najbliżsi 🙂

Są to zdjęcia, które wywołały u mnie przyjemne emocje i uśmiech na twarzy :). 

Rajka Holandii w mamusinym ogródku

Ei kapitan. Wykonanie Brenda 

Pozdrowienia tym razem z Argentyny, Buenos Aires

Pani ogrodu, czyli pies, który lubi kopać dołki i w nich siedzieć 😀

Jedno z ostatnich zdjęć kochanego Pikusia, którego na zawsze zatrzymamy w pamięci. Cudowny piesek, za którym wszyscy tęsknimy i zawsze będziemy tęsknić.

JEŚLI INTERESUJĄ CIĘ PODOBNE WPISY KONIECZNIE ODWIEDŹ ZAKŁADKĘ MIESIĄC W OBIEKTYWIE 🙂

Laat een reactie achter

Het e-mailadres wordt niet gepubliceerd.