STYCZEŃ W OBIEKTYWIE

Jakiś czas temu w moim życiu zaczęło czegoś brakować. Uświadomiłam sobie, że minęło już sporo lat odkąd po raz pierwszy, przyjechałam do Holandii i, że do tego czasu moje dni wypełnione były głównie pracą. Postanowiłam, że chcę coś zmienić. Poszukać pasji. Zainteresować się czymś, co będzie dawało mi radość. Nie musiałam długo myśleć nad tym, co mogłabym robić, by czerpać z tego energię.

Od lat zakochana jestem w fotografii, jednak do tej pory zawsze brakowało mi czasu, inicjatywy, a także motywacji, by sięgać po aparat częściej, niż raz w roku jak było “trzeba”. Kiedy miałam 20 lat za ciężko zapracowane pieniądze, kupiłam swoją pierwszą lustrzankę Nikona. Niestety, nigdy nie wykorzystałam jej potencjału, ponieważ brak wiedzy ograniczył mnie do korzystania tylko i wyłącznie z funkcji automatycznej. W 2013 roku zapisałam się na mój pierwszy kurs fotograficzny. Poznałam wtedy podstawy dotyczące przysłony, czasu migawki i ISO. Co tydzień wychodziłam na spacer z aparatem w ręku, by wywiązać się z zadań fotograficznych na potrzeby kursu. Kurs się zakończył a o istnieniu mojego aparatu, przypominałam sobie najczęściej przed wyjazdem na wakacje. Podstawowa wiedza, którą gdzieś kiedyś zdobyłam, zaczęła się ulatniać a chęć posiadania ładnych albo przynajmniej jakichś zdjęć z podróży nie dodawała mi odwagi, by próbować sił i korzystać z funkcji manualnej bądź chociaż półautomatu. Pamiątki, jakie przywiozłam z podróży po Portugalii oraz USA to zdjęcia, które robiłam bez użycia zielonego znaczka umieszczonego na moim aparacie. Mimo że nie wszystkie ujęcia wyszły super, mimo że niektórymi kadrami się zawiodłam, to cieszę się, że w końcu zdobyłam w sobie tę odwagę, by zacząć próbować ustawiać ekspozycje na własną rękę.

Chciałabym, aby prowadzenie tego bloga było moim rozwojem również w kwestii fotografowania, dlatego co miesiąc będę umieszczała post z załączonymi zdjęciami, które wykonałam w ostatnim czasie 🙂 

Zatem do dzieła 🙂 

Przedstawiam Wam kilka zdjęć, które wykonałam w miniony weekend w miejscowości, gdzie mieszkam. Aparat, który posiadam to Sony Alpha 6000 z obiektywem Sony 4/18-105 oraz 1.8/ 35. Zdjęcia delikatnie (tak mi się wydaje), obrobiłam w LR. Robiłam to pierwszy raz i nie było to, takie proste :D.  Jestem ciekawa, co sądzicie. Jeżeli macie jakieś uwagi to bardzo proszę, piszcie. Chętnie przyjmę każdą krytykę, bo w końcu chodzi o to, by się czegoś nauczyć, a nie zbierać ochy i ahy 😀

 

Pozdrawiam Was Agnieszka.

 

Port w Maassluis

Stary budynek gminy dzisiaj funkcjonujący jako Muzeum Morskie

To ja Narcyz się nazywam…

Kaczki przy drodze rowerowej

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *