MAJ W OBIEKTYWIE

Ci, co mnie troszkę znają i wiedzą, że nie jestem fanką obchodzenia własnych urodzin, mogliby pomyśleć, że nienawidzę minionego miesiąca, a tymczasem myślę, że zaskoczę, kiedy napiszę, że maj od zawsze był jednym z moich ulubionych miesięcy w roku.

Coraz więcej zieleni oraz pięknie kwitnących i pachnących kwiatów. Coraz więcej przyjemnie ćwierkających ptaszków. Coraz więcej ciepłych i słonecznych dni, a także więcej energii, pomysłów i ochoty do ich realizacji. 

 

1 maja rozpoczął się dla nas, (ok. może nie tyle dla nas ile dla Chrisa :D) pracowicie. Mimo że w naszym pięknym domku mieszkamy już prawie trzy lata, to jakoś za każdym razem brakowało nam czasu, aby wykończyć  poddasze. Sytuacja z panującym wirusem COVID-19, w pewnym sensie zmusiła nas do wykorzystania wolnego czasu inaczej niż zwykle. Pojawiły się pomysły, chęci i ruszyły pierwsze prace nad zmianą pustego nieużywanego pomieszczenia w przyjemne i klimatyczne poddasze 🙂

Te rury wentylacyjne wyglądały, bardzo szpecono. Od samego początku wiedziałam, że musimy je jakoś zabudować. W końcu przyszedł ten moment 😀

Powoli, powoli...
do celu 🙂

Tegoroczny maj okazał się miesiącem świętowania. Może w małych grupach, ale nie mniej radośnie świętowaliśmy nowe mieszkanie mojej przyjaciółki, nowy dom naszych wspólnych przyjaciół, a także moje i Chrisa mamy urodziny. Fajnym zbiegiem okoliczności jest to, że również moja mama jest z maja. 

2.05.2020 Za nowe mieszkanko Danielle. Uwielbiam ten widok :D, typowy holenderski wiatrak na tle pięknego nieba i zieleni.

22.05.2020 Jak fajnie było się w końcu móc wystroić :D, niby nic, ale po wielotygodniowym noszeniu dresów coś innego daje jednak powód do radości 😀

W drodze do Delft. Do końca maja w Holandii, można było korzystać z pociągów bez założonej maseczki ochronnej, od czerwca brak takiej maseczki uniemożliwia korzystanie z transportu publicznego… ah czas by wszystko wróciło do normy… :/

Chęci do pieczenia nadal mnie nie opuściły. Wręcz przeciwnie. Majowym wyzwaniem, a jednocześnie odkryciem stał się american cheesecake. Pomysł na poszukanie ciekawego przepisu naszedł mnie podczas oglądania serialu Przyjaciele haha tak, tak podobnie, jak to było z cisteczkami 😉

To ciacho to prawdziwe niebo w gębie. Dla Chrisa okazało się zbyt serowe i zbyt kremowe więc nie pozostaje mi nic innego jak kupić mniejszą formę do ciast i od czasu do czasu upiec je dla samej siebie 😀

To, że mój chłopak nie najgorzej radzi sobie z trzymaniem wiertarki i młotka w ręce wiedziałam od chwili kiedy zaczęliśmy wspólnie mieszkać, ale kiedy zobaczyłam jak dobrze i sprawnie poszło mu z obudową tych brzydkich rur, nie traciłam chwili i podlizywałam się, ile wlezie nie bez powodu ;). W głowie pojawił mi się pomysł, zacząłam przeglądać pinterest i w taki sposób powstał nasz kolejny projekt. 

Projekt WINDOW BENCH SEAT 😀 Co prawda, nasze okno nie posiada super rozmiarów , ale to nadal okno 😉
Wycieczka do ikea po tzw. rozeznanie 🙂
Całej kuchni nie potrzebujemy , ale drzwiczki od szafek się przydadzą 🙂
Nietypowe czasy...
jeszcze tylko wycieczka do sklepu budowlanego i można działać...

22.05.2020 zaczęło się dziać 😀

6 maja holenderski polityk, premier Mark Rutte ogłosił, które zawody mogą powoli wracać do pracy. 12 maja po wielu tygodniach siedzenia w domu, praktyka ruszyła pełną parą. Pierwsze dni były ciężkie, ale jakże przyjemne a chwila tuż przed nowym początkiem oczywiście warta uwiecznienia 😉

18 maja obchodziłam swoje 35 urodziny. Nigdy nie byłam wielką fanką obchodzenia tego święta hucznie, więc wirus, który nadal mąci na świecie, niczego mi w tym przypadku nie pokrzyżował, a wręcz przeciwnie zachowując jak najwięcej ostrożności, postanowiliśmy jednego dnia świętować nie tylko moje urodziny moje, ale i urodziny Chrisa mamy 🙂 Szkoda, że moja mama, której święto przypada na 31 maja, nie mogła dołączyć się do tej grupowej imprezy.

17.05.2020 BBQ z bliskimi jak najbardziej udane 🙂

Oczywiście nie zabrakło tortu w postaci tarty czekoladowej i miłych prezentów 🙂

Piękna majowa pogoda sprzyjała miłym spacerom i krótkim wycieczką na terenie Holandii. 18 maja w oficjalny 😉 dzień moich urodzin siedliśmy na motor i ruszyliśmy na przejażdżkę do Den Haag i na plażę w Scheveningen. 

Parę dni później, 23 maja pojechaliśmy zwiedzić małą wioske Giethoorn zwaną również Holenderską Wenecją. Na temat tego pobytu chciałabym dodać w najbliższych dniach osobny wpis, tymczasem te dwa poniższe zdjęcia niech będą miłą zapowiedzią tego malowniczego miejsca 🙂 

Ostatnią majową sobotę spędziliśmy przede wszystkim na motorze, zwiedzając jedną z 12 stu prowincji Holandii, Gelderland (Geldria). Pokonując dystans 377 km, od czasu do czasu zatrzymywaliśmy się w ładnych miejscach po szybką fotkę 🙂

Organizacją motorowych wypadów zawsze zajmuje się Chris.  

Na naszej trasie znalazł się krótki odcinek Parku Narodowego De Hoge Veluwe. Park jest na pewno świetnym miejscem na spacery, ale w butach na motor dłuższe chodzenie nie jest miłe, więc odpuściliśmy.

Chciałoby się napić dobrej kawy, ale niestety restauracje, kafejki, bary itp. nadal były zamknięte…

Ruiny Zamku De Nijenbeek. W przeszłości zamek był domem dla rycerzy, mnichów i żołnierzy niemieckich.

Wzdłóż rzeki Ijssel

Rónież mistao Deventer znalazło się na naszej trasie. 

Deventer
Deventer

Tutaj słyszysz, widzisz i czujesz naturę

Naszym ostatnim przystankiem był Zamek Staverden. Zamek otoczony jest parkiem, w którym przyjemnie można posiedzieć na ławce. 

2 thoughts on “MAJ W OBIEKTYWIE”

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *