MARZEC W OBIEKTYWIE

” Jeśli jesteś zły, to krzycz, jeśli jesteś smutny – płacz, jeśli – szczęśliwy śmiej się na głos. Tłumione emocje to trucizna, która niszczy Cię od wewnątrz”

Nah Kin

Zmęczenie, satysfakcja, niepokój, wdzięczność, niecierpliwość, radość, strach…

Jeden miesiąc mnóstwo emocji. Zapraszam na podsumowanie marca 2021.

3 marca po upływie ponad dwóch miesięcy w końcu mogłam wrócić do pracy. Pierwsze trzy dni były bardzo wyczerpujące. Z racji długiego odstępu między ostatnimi wizytami, zabiegi, które musiałam wykonać były o wiele cięższe niż dotychczas, ale co ciekawe nie tyle same zabiegi dały mi w kość, ile komunikacja z klientami.

Przez ostatnie tygodnie spotkania z ludźmi miałam bardzo ograniczone, co prawda wpłynęło to bardzo pozytywnie na mój wewnętrzny spokój, ale kiedy nagle po tych wszystkich tygodniach odosobnienia przyszło mi spotkać się z różnymi ludźmi, ich temperamentami i opowiadaniami, poczułam się tym wszystkim nieco przytłoczona.

 Coś, co przed zamknięciem praktyki sprawiało mi w mojej pracy najwięcej przyjemności, nagle mnie ogromnie zmęczyło. 

6-7.03.2021 Zmęczenie i satysfakcja. Po trzech dniach intensywnej pracy zasłużony weekend! W sobotę wybrałam się na krótki spacer, a w niedziele spędziłam czas w kuchni na gotowaniu posiłków na cały (wówczas) przyszły tydzień.

Tak już mam, że jak gotuję obiady na kilka dni do przodu, to w dzień gotowania idę na łatwiznę i jedzenie zamawiam w jednej z pobliskich restauracji. 

8.03.2021 Obawa, niepokój, wdzięczność. Tegoroczny dzień kobiet był wyjątkowo nietrafny i chyba nigdy go nie zapomnę. Jakiś czas temu otrzymałam wezwanie na badanie cytologiczne. Po umówieniu się na spotkanie u lekarza rodzinnego (tak, tak w Holandii tego typu badania wykonuje nasz lekarz rodzinny, ale o tym wam jeszcze kiedyś dokładniej napisze), w poniedziałek z samego rana otrzymałam telefon z wynikami badania. 

W Holandii zazwyczaj jest tak, że jeżeli lekarz dzwoni do nas osobiście, to trzeba liczyć się z tym, że ma nam coś ważnego do przekazania. I tak też było w moim przypadku. Moje badanie wyszło nie najciekawiej, z obecnością komórek niewłaściwych i przekazano mi, iż natychmiastowo zostaje skierowana na dalsze badania do szpitala.

To był ciężki poniedziałek. Przed sobą miałam cały dzień w pracy, a ja najchętniej spędziłabym ten dzień w domu, siedząc na sofie i szukając w Google odpowiedzi na wszystkie moje pytania, które wówczas nachodziły moje myśli. 

Dzień później po rozmowie z lekarzem rodzinnym otrzymałam telefon ze szpitala w Rotterdamie. Bardzo szybko zostałam umówiona na wizytę, ale więcej na ten temat będę chciała zamieścić w osobnym poście, kiedy wszystko będzie bardzo jasne.

Skoro Dzień Kobiet to nie obyło się bez kwiatów :). W domu po powrocie z pracy czekał na mnie śliczny bukiecik, który na chwile przesłonił wszystkie wcześniejsze zmartwienia.

” Życie kwiata jest krótkie, ale radość, którą daje w ciągu minuty, jest jedną z tych rzeczy, które nie mają początku ani końca”.

Paul Claudel

12.03.2021 Niecierpliwość i radość, czyli powrót Chrisa.

15.03.2021 Strach, niepewność i skrępowanie, czyli wizyta w szpitalu.

20.03.2021 Zapomnienie, zachwyt. Dzień zapowiadał się pięknie. Postanowiliśmy więc wybrać się na krótką przejażdżkę. Naszym celem stała się nadmorska wioska Zandvoort, gdzie zapukaliśmy do drzwi mojej siostry i wbiliśmy się na kawę z ciastkiem. 

Oprócz kawy z ciastkiem otrzymaliśmy piękne pudełko ręcznie wykonanych czekoladek. Czekoladki mnie tak zachwyciły, że szybko postanowiłam w najbliższej przyszłości również spróbować pobawić się w robienie tego typu słodkości. 

22.03.2021 Przyjemność i odprężenie. To, co sprawia mi dużo przyjemności to niewątpliwe chodzenie po sklepach z akcesoriami do domu. Z okazji zbliżających się świąt wielkanocnych chciałam wprowadzić do domu troszkę świątecznej atmosfery. Skorzystaliśmy więc z możliwości wizyty w sklepie za wcześniej umówionym spotkaniem online i pierwszy raz od wielu tygodni odwiedziliśmy sklep ogrodniczy.

Nadal nie potrafię uwierzyć, w jakich czasach przyszło nam funkcjonować i jak rzeczy które kiedyś były na wyciągnięcie ręki, nagle stały się bardzo odległe.

Rok 2021 potwierdzenie na wizytę w sklepie…

Ciężki wybór, zwłaszcza że pobyt w sklepie ograniczony jest do 1 godziny 🙂

Zakupy jak najbardziej udane. Święta Wielkanocne mogą nadchodzić.

27.03.2021 Miłość. W ostatni weekend wybraliśmy się do mojej przyjaciółki, aby móc poznać jej pierwsze dziecko. Manuel to cudowny chłopiec 🙂

Spokój. Ta chwila, kiedy nie musisz nic a możesz wszystko 🙂

28.03.2021 Szczęście. W ostatnią niedzielę miesiąca postanowiliśmy skorzystać z nietypowego i wydaje mi się, że dość ciekawego eventu. Take Away Wandeling, czyli Spacer na wynos. Relacje z naszego wypadu mogliście zobaczyć na moim Instagramie, ale na dniach pojawi się jeszcze osobny wpis na blogu z tej atrakcji.

Nasi przyjaciele postanowili przygarnąć pod swój dach kolejnego psiaka, nie byłabym sobą, gdybym nie wysłała z tej okazji odpowiedniej kartki z gratulacjami haha

W poniedziałek 29.03.2021 doszła do nas wiadomość, że osoba, z którą mieliśmy kontakt w ubiegły weekend, zrobiła test na COVID-19 i wynik niestety wyszedł pozytywny. 

Sam fakt, że będę musiała przejść ten okropny test, wywołał u mnie ogromny strach. Wspólnie z Chrisem zdecydowaliśmy, że on jako pierwszy umówi się na wizytę i zrobi test. Jeżeli wynik będzie pozytywny, wspólnie przeczekamy dwa tygodnie w zamkniętym domu, aż wszystko minie, jeżeli wynik będzie negatywny, również będę musiała zrobić test. 

Test Chrisa wyszedł negatywnie, a to oznaczało, że mimo braku objawów, chcąc nie chcąc ja również muszę umówić się na spotkanie i sprawdzić, czy nie jestem nosicielką.

Jednym ze sposobów wykonania takiego testu jest test PCR wykonywany z pobranej śliny. Test był naprawdę bezstresujący i mogę go polecić wszystkim tym którzy na samą myśl patyka w nosie wpadają w lekką panikę. Jedynym minusem tego testu jest niestety jego cena: 139 euro! Zaletą testu oprócz oczywiście sposobu wykonania jest to, że otrzymujemy międzynarodowy certyfikat podróży w języku angielskim 🙂 

30.03.2021 Niepewność, odprężenie. Również u mnie wynik wyszedł negatywny 🙂

Po wizycie w Den Haag i wykonaniu testu na COVID-19 przyszedł czas na zupełny relax. Z dala od ludzi na dwóch kółkach korzystaliśmy z pięknej pogody gdzieś na Południu Holandii.

Mimo iż bardzo często zabieram ze sobą aparat fotograficzny na nasze przejażdżki motorem, to rzadko z niego korzystam. Powód? Wyciąganie i chowanie sprzętu zajmuje trochę czasu i jest z tym trochę zabawy. Jak widzicie, czasami warto, jest poświęcić chwilę i zrobić parę zdjęć czymś lepszym niż telefon. 

Miłego dnia i do następnego szybkiego wpisu 🙂

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *