LIPIEC W OBIEKTYWIE

To już 7 post z serii miesiąc w obiektywie i muszę przyznać, że bardzo lubię te posty. Po pierwsze, przywracają wspomnienia z minionych dni, a po drugie bardzo mobilizują. Może nie tyle do robienia czegoś fajnego ile do tworzenia w miarę systematycznych treści, a z tym u mnie jest jeszcze dużo do nadrobienia. Co miesiąc mam w planie dodać około 4 wpisy i aktualnie jakoś mi to marnie idzie haha. Chęci więcej niż czasu, ale ta seria, mimo że czasami głośno piszczy jakoś jeszcze w miarę mi idzie 🙂 

Dobra, do rzeczy co się u mnie/ u nas działo w lipcu.

5 lipca wybrałam się z koleżanką do jednej z fajniejszej restauracji w Maassluis, a tam skorzystaliśmy z asortymentu High Wine. High Wine można potraktować jako alkoholową wersję podwieczorku opierającą się na degustacji wina w towarzystwie zimnych i ciepłych przekąsek. Nie wiem jak w Polsce, ale w Holandii jest to dość popularny trend na wyjście z przyjaciółką, mamą bądź teściową na tzw. pogaduchy. Innym ciekawym takim podwieczorkiem jest High Tea. W tym zestawie oprócz litrów różnych odmian herbat otrzymamy małe kombinacje słodkich i pikantnych dań. Dania High Wine podawane są zazwyczaj na drewnianych deskach zaś dania High Tea na kolorowych, często zdobionych kwiatami serwisach. Obie możliwości świetnie nadają się na świętowanie urodzin, wieczorów panieńskich, baby shower czy zwykłych wyjść.

outfit miesiąca zara
High wine

Właśnie naszedł mnie pomysł, aby w niedalekiej przyszłości spróbować zorganizować  takie High Wine lub High The we własnym domu 🙂 Oczywiście w towarzystwie samych Pań 😉

Czerwcowym gościem mojej praktyki była wspaniała profesjonalistka podolog Ela. W lipcu zaś to ja odwiedziłam praktykę podologiczną Eli w Den Haag.

W lipcu pojawił się plan na mały motorowy wyjazd do naszych niemieckich sąsiadów. Oczywiście nadal nie wiadomo co z tego wyjdzie, aczkolwiek data pakowania walizki jest już bardzo blisko, wiec kto wie, może się uda 🙂

Takie niespodzianki to ja lubię 🙂 Te ”wypływane” serducho zrobił dla mnie Chris gdzieś na wodach morza północnego. Kochane prawda?

A ten uroczy bukiecik dostałam od przyjaciółki, która 18 lipca była u nas na obiedzie. Jak ja lubię być obdarowywana haha

W lipcu mogliśmy zaobserwować podróżującą po niebie kometę NEOWISE C/2020 F3. Kometa Neowise została odkryta 27 marca 2020 roku przez kosmiczny teleskop podczerwieni NASA i była niekiedy widoczna gołym okiem. Chcąc, spróbować zobaczyć to niecodzienne zjawisko zarwaliśmy dwie noce. 

Poniższe zdjęcie to screenshot,  z Instagramu pod #Neowise2020. Piękne zdjęcia komety uchwyconej przez różnych instagramowiczów.

W nocy 18 lipca kometę udało nam się tylko i wyłącznie wyśledzić dzięki aplikacji Ster 3D+. Także entuzjazmu nie było. Kometę próbowaliśmy wówczas zaobserwować w Maasvlaakte Rotterdam.

Więcej szczęścia mieliśmy tego samo dnia, zanim wybiła północ, a 18 lipca zamienił się w dzień następny. Nasze drugie podejście zrobiliśmy na plaży w okolicach Wassenaar.

ATTENTION PLEASE!

Neowise2020

JEST!!! 🙂 Może nie tak piękna, jak na tych zdjęciach z instagrama, ale jest, w miarę widoczna, uwieczniona i zachowana w naszych wspomnieniach 🙂

Zadowoleni i głodni zakończyliśmy naszą randkę posiłkiem z McDonald’s #lol

Beverly Hills 90210, serial, który uwielbiałam oglądać jako nastolatka i serial, który gdzieś stworzył mi wyobrażenie o Ameryce. Podczas naszej podróży po Ameryce spacerując ulicami Los Angeles oraz tytułowym Beverly Hills powróciły wspomnienia, które zachęciły mnie do obejrzenia serialu na nowo, a to zakończyło się zamówieniem płyt CD z dziesięcioma sezonami dotyczących życiowych perypetii młodych ludzi z lat 90 tych.

Beverly Hills 90210

Rabarbar zawsze kojarzy mi się ze smakiem z dzieciństwa. Będąc na małej ”po kwarantannowej” diecie przez dłuższy czas odmawiałam sobie przygód z pieczeniem, do momentu, aż w sklepach pojawił się rabarbar, który w końcu wylądował w koszu z zakupami. Znalazłam interesujący przepis na stronie Vegelicious i zrobiłam to pyszne ciasto.

Lipiec to również powrót do naszego projektu. Co prawda nie udało nam się skończyć prac na poddaszu w 7 miesiącu tego roku, ale wydaje mi się, że to sierpień będzie miesiącem totalnego wykończenia. Tak czy siak, w końcu miesiąca odbyło się malowanie, a ogromny smród farby wywabił nas pewnego popołudnia na zakupy i lunch do Rotterdamu 🙂

Nic nie kupiłm, ale znalazłam coś co mam już na oku, a raczej na nosie 😛

Myślałam, że najlepsze pancakes, czyli amerykańskie naleśniki można zjeść tylko w Ameryce, ale okazało się, że tak blisko domu znajduje się restauracja, która naprawdę wymiata w tworzeniu tego dania. Pyszne, puszyste, lekkie na słodko, ale i też w innej formie można zjeść w Rotterdamskiej  restauracji Arzu. Restaurację poleciła mi moja sąsiadka, a ja z czystym sumieniem zamierzam polecać ją kolejnym miłośnikom smacznego jedzenia.

Mam wrażenie, że z naszym ogródkiem walczymy już 3 rok haha. Serio, co kupimy ładne kwiatki, to żywot ich nie jest najdłuższy. Pomimo że za każdym razem prosimy o dobre rady w sklepie ogrodniczym i myślimy, teraz się uda, to niestety po jakimś czasie musimy dokonywać kolejnych zmian. Pamiętacie te delikatne niebieskie kwiatki, którymi chwaliłam się w poście Czerwiec w obiektywie. Zmieniły się w istny suchy krzew, który mógłby służyć za mur obronny naszego domu. Żałuję, że nie zrobiłam ani jednego zdjęcia tego zielska, ale, żeby nie było, że nic nie potrafimy wyhodować to, na poniższym zdjęciu coś, co pięknieje z roku na rok i z roku na rok ma coraz więcej kwitnących kwiatków.

Naszym kolejnym i miejmy nadzieje, ostatnim zakupem do ogrodu stały się trawa ozdobna kortaderia pampasowa i coś, co ma wabić piękne motyle i nazywa się chyba Budleja Dawida. Kto wie, może kolejny post będzie spamem zdjęć z motylami haha.

A do domku kolejny kaktusik 😉

Pomysłem lipca okazał się upominek dla przyszłej mamy 🙂 Słój ogórków ”na teraz” (w trakcie ciąży) i dobre winko ”na później” (po porodzie) 😀

JEŚLI INTERESUJĄ CIĘ PODOBNE WPISY KONIECZNIE ODWIEDŹ ZAKŁADKĘ MIESIĄC W OBIEKTYWIE 🙂

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *