W pierwszych dniach nowego miesiąca udostępniam fotoreportaż z ostatniego miesiąca. Jeśli interesuje Cię to, co się u mnie/ u nas działo to, serdecznie zapraszam, do przeczytania dalszej części wpisu
Tego jeszcze tutaj nie było. Po raz pierwszy nowy wpis na blogu powstaje w drodze na wakacje. Nie jest to najwygodniejsza i komfortowa sytuacja, ale najważniejsze jest to, że jest czas, a nawet sporo czasu, który mogę wykorzystać na to, co lubię.
Oprócz zaległego wpisu na blogu muszę jeszcze zrobić plan naszej przygody, także nie ociągam się już i przechodzę do miesięcznego podsumowania, tym razem października.
W skrzynce na listy wylądowała przesyłka z organizacji podologicznej ProVoet. To znak, że nowy rok coraz bliżej, i czas zaczynać robić zapisy na kolejne zabiegi w kalendarzu na rok 2022.
Październik był miesiącem odwiedzin. Chyba nigdy wcześniej nie widziałam siostry tak często, jak właśnie w ubiegłym miesiącu. Miło!
Październikowe odkrycie “Proste wegańskie ciasto z borówkami” z bloga Blendman, które można znaleźćtutaj.Ciasto jest przepyszne. Zrobiłam je dwa razy z rzędu i jedną foremkę zawiozłam dla rodziców Chrisa.
Mimo iż w Maassluis mieszkam prawie 6 lat to dopiero 3 października po raz pierwszy przekroczyłam próg naszego miejskiego muzeum. W muzeum odbyła się prezentacja zdjęć autorstwa maassluiskiego fotografa i moja przyszła teściowa, która pracuje w muzeum jako wolontariuszka pomyślała, że być może mam czas i zechce tę wystawę zobaczyć.
Wystawa zdjęć dotyczyła życia pod wodą. Szkoda, że nie miałam okazji poznać fotografa i zapoznać się z historią powstawania tych wyjątkowo pięknych zdjęć.
Oprócz wystawy pooglądałam również różnego rodzaju pamiątki związane z Maassluis a na makiecie miasta mama Chrisa wskazała miejsce, gdzie w roku 2016 zaczęto budować nasz dom ( ok. nasz dom wybudowano nieco poza makitą ;D)
Kto mógł zostać w pracy a kto musiał wracać do domu? Odpowiedź na to pytanie rozstrzygano niegdyś za pomocą wrzucania kostek do miedzianego lejka. Można by pomyśleć zwykła gra, ale w czasach, w których ciężko było z pracą a los i ilość wyrzuconych oczek decydowały o tym, w którym domu pojawi się chleb na stole, jest raczej poważną sprawą.
W muzeum pojawiła się również relacja z budowy oryginalnej Barki De Snik. Barkę holowniczą zbudowano w dokładnie taki sam sposób jak model z roku 1720.
Domek dla ptaszków. Ciekawy prawda 🙂
Ta chwila, kiedy wiadomości WhatsApp nie dochodzą, zalogowanie się do ulubionego sklepu online przy pomocy FB jest niemożliwe i świat Instagrama przestał na kilka godzin istnieć. Jak tu teraz żyć? 😉 Na szczęście na Twitterze można było sięgnąć po niezłą dawkę humoru 😉
Z polecenia siostry postanowiłam zapoznać się z produktami marki Anwen i bardziej zadbać o włosy. Pierwszy produkt – mgiełkę dostałam w prezencie i szybko potem zapoznałam się z darmowym przewodnikiem, który otrzymałam po zarejestrowaniu się na stronie Anwen. Następnie zamówiłam pakiet próbny do włosów o średniej porowatości oraz szczotkę do włosów Olivia Garden. Efekty używania odżywek Anwen pojawiły się niemal, że natychmiastowo. Serio jeszcze chyba nigdy z żadnego kosmetyku nie byłam aż tak zadowolona, jak z tych odżywek. Polecam spróbować! Jestem bardzo ciekawa jak odżywki będą spisywały się w kolejnych miesiącach.
Tutaj wyraźnie coś poszło nie tak. Miała być kremówka ( tompouce) a według Chrisa… zrobiłam dwa krakersy z topionym serem :D. Myślicie, że po porcjowane ciastko, obsypane cukrem pudrem dało radę się obronić?
Pf! Nie ma jak porządne chrzciny nowiuśkiego fotela do zabiegów. Co za pech! Na szczęście po reklamacji i wyrażeniu mojego niezadowolenia z materiału, z którego wykonany został fotel za kilka tygodni otrzymam inny, nowy typ fotela. Jestem ciekawa.
Ladies time. Red (Kim), white (Brenda) & rose (Ja) 🙂
#Rozczarowanie. Po lewej Restauracja, po prawej Home Made.
Jestem maga słaba z zapamiętywania dat, no ale żeby o własnych rocznicach nie pamiętać? Cóż, nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz…
Za nami wspólnych cudownych 7 lat 🙂
Niedzielny spacer w Kinderdijk i dla odmiany tym razem na moich zdjęciach nie Chris 🙂
Tej ulewy chyba długo nie zapomnę. Deszcz był tak obfity, że miałam wrażenie jakby ktoś mi szlaufem po oknach napierdzielał. Do tego doszły grzmoty i klimat całkiem, całkiem.
Oczami innych
Nie tylko kocham sama robić zdjęcia, ale również uwielbiam je dostawać od innych. Dlatego pomyślałam sobie, że wpisy w kategorii “Miesiąc w obiektywie” rozwinę o zdjęcia, które od czasu do czasu przesyłają mi moi najbliżsi 🙂
Są to zdjęcia, które wywołały u mnie przyjemne emocje i uśmiech na twarzy :).
Bbq Time
Za sterem. Tajwan
Batam
Singapur
Przygotowania do zimy i zbiory rodziców.
Naturalne przyśpieszanie dojrzewania papryki. Czy tylko ja nie wiedziałam, że tak można 🙂
Taki okaz dyni można było podziwiać w jednym ze sklepów ogrodniczych sieci Intratuin. Zdjęcia dyni o wadze 650 kg dostałam od siostry.
To tyle z minionego miesiąca. Zabieram się do planowania naszych przyszłych dni. Miłego dnia 🙂
We use cookies to ensure that we give you the best experience on our website. If you continue to use this site we will assume that you are happy with it.