Po dwóch dniach spędzonych na Peninsula Valdes ruszyliśmy w stronę Punta Tombo.
Punta Tombo znajduje się na wybrzeżu prowincji Chubut. Z Puerto Madryn trzeba liczyć kilka godzin jazdy, a ostatnia część trasy prowadzi przez typowy patagoński step i szutrowe drogi.
Punta Tombo jest jednym z najważniejszych miejsc lęgowych pingwina magellańskiego i największą kontynentalną kolonią tego gatunku. Każdego roku od września do kwietnia pingwiny wracają tutaj, żeby odbyć cały cykl lęgowy — od zajmowania gniazd i składania jaj po wychowanie młodych.
Przez rezerwat prowadzi około trzykilometrowy Sendero de la Pinguinera. Trasa wiedzie pomiędzy miejscami lęgowymi i punktami widokowymi, ale najfajniejsze jest to, że pingwiny są właściwie wszędzie — wśród krzewów, przy norach, na ścieżkach i w drodze do morza.
Pingwiny magellańskie zakładają gniazda najczęściej w norach wykopanych w ziemi albo pod krzewami. Samce wracają zwykle wcześniej i przygotowują gniazda używane w poprzednich sezonach. Samice zazwyczaj składają dwa jaja.
Kiedy byliśmy tutaj w listopadzie, trafiliśmy na bardzo ciekawy moment sezonu lęgowego. Mogliśmy obserwować ptaki przy norach, wysiadujące jaja, a nawet zajrzeć do niektórych gniazd.
Pingwiny zupełnie nie sprawiały wrażenia przejętych obecnością ludzi. My poruszaliśmy się po wyznaczonych trasach i pilnowaliśmy, żeby im nie przeszkadzać, a one chodziły dokładanie tam, gdzie miały ochotę.
Czasami przechodziły kilka kroków od nas. Innym razem wychodziły spomiędzy krzewów, znikały w norach albo po prostu stały i obserwowały otoczenie.
Na lądzie pingwiny poruszają się trochę nieporadnie, ale w wodzie pokazują, do czego naprawdę są stworzone. Cała budowa ich ciała jest podporządkowana pływaniu. Skrzydła pełnią funkcję płetw, opływowy kształt ciała zmniejsza opór, a gęste pióra pomagają zatrzymać ciepło.
To, co dla nas wygląda jak zwykła nora w ziemi, dla pingwinów magellańskich często jest „domem” na kolejne sezony — wiele z nich wraca dokładnie w to samo miejsce rok po roku.
Podczas wysiadywania rodzice zmieniają się przy gnieździe. Gdy jedno pilnuje jaj, drugie może spędzać kilka dni na morzu, szukając pożywienia.
Dopiero z bliska widać rzeczy, na które normalnie w ogóle nie zwraca się uwagi — mocne łapy, niezwykle gęste upierzenie i wszystkie drobne szczegóły ich budowy.
W Punta Tombo najfajniejsze było to, że mogliśmy swobodnie spacerować, zatrzymywać się przy kolejnych norach i patrzeć, co dzieje się dookoła.
Jedne pingwiny odpoczywały, inne wracały znad wody, kolejne pilnowały gniazd. Cała kolonia żyła swoim rytmem, a my przez kilka godzin mogliśmy się temu spokojnie przyglądać.
W drodze powrotnej do samochodu minęliśmy piękne guanako. Był to idealny, mały patagoński akcent na zakończenie dnia wśród pingwinów.
NASZA PODRÓŻ PO ARGENTYNIE
Ten wpis jest częścią naszej podróży po Argentynie, którą odbyliśmy w 2023 roku. Jeśli masz ochotę zobaczyć więcej, poniżej znajdziesz pozostałe wpisy z tej wyprawy.
→ Argentyna na własną rękę — nasza trasa, plan podróży, mapa i praktyczne informacje
We use cookies to ensure that we give you the best experience on our website. If you continue to use this site we will assume that you are happy with it.